Kiedy zmienić opony na letnie? – 2009r.
opony do auta Marzec 15th, 2009Piękne słońce, suche drogi, aż chce się zmienić opony na letnie. Czy teraz jest już dobry moment? Czy nie za wcześnie? Pewnie takie pytania sobie zadajesz.Generalnie słońce i ładna pogoda w marcu jest nieunikniona. Jednak Ciebie nie powinno to zwieść. Nie wiem czy pamiętasz jak było w zeszłym roku i poprzednich. Generalnie kiedyś, pod koniec zimy (a pamiętajmy, że cały czas jest astronomiczna zima – skończy się 21 marca), musi być to pierwsze słoneczko. Jednak za nim zima pogodzi się ze swoim odejściem, zazwyczaj jest jeszcze kilka razy na przemian zimno i ciepło.
Nawet przysłowia ludowe to potwierdzają. “W marcu jak w garncu”, czyli można spodziewać się każdej pogody. “Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata.”, czyli nawet w kwietniu pogoda potrafi zrobić się zimowa.
A więc kiedy zmienić opony na letnie?
Producenci opon mówią, że opony letnie tracą swoje właściwości poniżej +7 stopni. Nawet w dni kiedy robi się ciepło, to w nocy, nad ranem i wieczorem, często temperatura jest bliska zera, albo nawet ujemna (tak jak teraz). W związku z tym, nawet jeśli w południe temperatura przekroczy +7 stopni, to nie znaczy, że czas zmienić opony. Gdybyś zmienił, to przez większą część czasu jeździłbyś poniżej +7 stopni, a wtedy zimówki są znacznie lepsze. No chyba, że wyjeżdżasz tylko w południe na kilka minut
Wyznaję zasadę, że na opony zimowe lepiej zmienić wcześniej, a na opony letniej później. Wcześniej i później – to znaczy wcześniej/później w stosunku do innych. Po co zmieniać wtedy kiedy zmieniają wszyscy? Po co mi kolejki i tłok. Lepiej poczekać aż na dobre przyjdzie wiosna i zmienić wtedy, po wszystkich.
Wiem, mówi się, że zimówki bardzo szybko się zużywają jak jest cieplej niż +7 stopni. Niby tak, ale nie popadajmy w przesadę. Zmiana 2 tygodnie później nie wpłynie istotnie na ich zużycie jeśli nie robisz dziesiątek tysięcy kilometrów każdego miesiąca.
Dlatego ja czekam, aż w kwietniu przyjdzie ostatnie ochłodzenie i dopiero kiedy po nim przyjdzie prawdziwa wiosenna pogoda, utrzyma się tydzień lub dwa i w prognozach nie widać już śniegu, to dopiero wtedy zmieniam na opony letnie. Zazwyczaj jest to koniec kwietnia.
Posłuchasz mnie? Mam nadzieję. Tu chodzi o Twoje bezpieczeństwo.
A kiedy kupić letnie opony jeśli stare są już do wyrzucenia?
Teraz ![]()
Unikniesz w ten sposób tłoku w sklepach i będziesz miał większy wybór dostępnego towaru.
Pozdrawiam. Tomek.





Kwiecień 9th, 2009 o godzinie 21:49
Tomek skąd TY chłopie jesteś bo mi bardzo potrzeba takiej pomocnej osoby właśnie tydzień temu kupiłam używane auto za moje pierwsze oszczędności więc czytam Twoje rady z wielką uwagą-są bardzo cenne,również marzy mi się motocykl i prosiłabym Cię o poradę jaki motocykl dla początkującego.Czytam o tym ale chciałam się poradzic.
Kwiecień 10th, 2009 o godzinie 21:10
Dzięki za miłe słowa.
Jestem z Wawy/Poznania, tzn. Poznań lipiec-sierpień, a Wawa pozostała część roku. O wyborze motocykla na początek napiszę w takim razie za tydzień, najpóźniej dwa tygodnie. Sam jeżdżę dopiero 4 sezon, więc coś jeszcze pamiętam
Kwiecień 16th, 2009 o godzinie 21:59
Fajnie że jestes i piszesz na forum.Twoje porady nie idą na marne -są czytane uwierz nie tylko przeze mnie. pozdrowionka
Kwiecień 28th, 2009 o godzinie 00:17
Hej Monika
Widzę, że Tomek napisał jedynie o swoich początkach, a nie motocyklu, więc napiszę coś od siebie.
Nie miałem wcześniej doświadczeń z motocyklem. Kurs zdawałem na Hondzie 125.
Generalnie na początek ludzie polecają maszynę, która nie ma więcej niż 250 cm3. I to ma sens. Większe maszyny są zwykle za ciężkie lub za trudne do opanowania.
Ja zakochałem się w Kawasaki Zephyrze i na szczęście byłem wystarczająco rozsądny, żeby pomimo 550 cm3 i 50 koni w jego stadninie być w stanie przeżyć naukę jazdy na motocyklu, który ważył 200 kg i w którym przy 6.000 obrotów odzywał się prawdziwy wariat.
Ze względu na swój wzrost myślałem nawet o większym bracie Zephyra, ale w końcu stanęło na 550 i nie żałuję. Maszyna dla mnie trochę za mała, ale wyjątkowo zwinna i prowadzi się doskonale.
Na swój pierwszy motocykl wybieraj raczej coś o nieco niżej położonym środku ciężkości, czymś co nieco się łatwiej prowadzi, gdzie nauczysz się panować nad urządzeniem i gdzie dasz radę przeżyć pierwsze zakręty bez konieczności okładania się gipsem.
Zephyr jest maszyną, która posiada już 4 cylindry, więc charakterystyka pracy silnika jest o wiele bardziej cywilizowana niż innych, nawet mniejszych maszyn i łatwiej pozwala się opanować.
Tomek zaczynał swoją przygodę z Virago 535, która jest również doskonałym pomysłem na start, zwłaszcza, gdy podobają Ci się maszyny typu chopper/cruiser i nie chcesz mieć maszyny poniżej 500 cm3.
Ale ostrzegam: maszyny powyżej 250 cm3 na początek – są dla naprawdę rozsądnych ludzi…
Maj 2nd, 2009 o godzinie 20:56
Dzięki za rade,nie będę szalec by nie znaleźc sie na oddziale połamańców więc wykorzystam rade i na początek rozejrzę sie za czymś spokojnym i na miare moich możliwości:)
Maj 7th, 2009 o godzinie 01:05
Nie no – jak jesteś rozsądna dziewczyna, to możesz brać wszystko co Ci się podoba, co jesteś w stanie utrzymać i czego nie będziesz się panicznie bała.


Jestem żywym przykładem, że można przeżyć na początek z 550cm3 i 50KM na 200 kg. A byłem kompletnym żółtodziobem. Da się.
Na pewno maszyna musi Ci się podobać. Obejrzyj wiele, naprawdę wiele różnych maszyn, usiądź na tych, które Ci się podobają, bo na wielu może nie podejść Ci chociażby pozycja, czy nawet samo ugięcie nóg.
Świetnym miejscem są różne giełdy motocyklowe, gdzie można dosiąść naprawdę różnorodnych maszyn.
Trzymam kciuki i pochwal się jak na coś się już własnego zdecydujesz
Pozdrawiam