Idzie wiosna. Będą warzywa…
bezpieczeństwo moto, inne Kwiecień 19th, 2009Słyszałeś o nowej akcji Policji ? Jeśli nie, to zobacz tutaj. Przyznam, że “krew mnie zalała” jak to usłyszałem. Nie żebym nie potępiał piratów, ale że dla mnie ta akcja sugeruje, że każdy motocyklista, to zabójca, dawca organów, a na koniec warzywo…Jeżdżę na motocyklu czwarty sezon. W tym czasie zauważyłem bardzo pozytywne nastawienie kierowców aut, do przeciskających się w korkach między autami motocyklistów. Tak jak 4 lata temu, rzadko ktoś mi robił miejsce, tak teraz bardzo często spotykam się z takim zachowaniem. Nie doświadczyłem też żadnych negatywnych uczuć innych uczestników drogi. Obawiam się, że takie akcje wymierzone przeciw piratom motocyklowym, mogą się odbić na szerszym postrzeganiu wszystkich motocyklistów.
W każdej grupie ludzi znajdą się czarne owce. Pewnie, że wśród motocyklistów znajdują się tacy, którzy ulice miasta trak
tują jak tor wyścigowy. Ale też wśród kierowców aut, tacy się znajdą. A wśród policjantów znajdują się tacy co biorą łapówki a nawet popełniają większe przestępstwa. Szanuję policję i uważam, że wykonuje kawał dobrej roboty, bo zakładam, że to są wyjątki, z którymi trzeba walczyć. Ale czy każdym sposobem? Jak poczuliby się uczciwi policjanci, gdyby ktoś rozpoczął kampanię przeciw łapówkom o tytule “Idzie wiosna, będą łapówki…”.
Drugim nadużyciem tej kampanii jest sugerowanie, że śmierć na motocyklu jest częstsza niż w innych środkach lokomocji. To też nie jest prawda. Spójrzmy na twarde liczby.
Liczba zabitych na motocyklu: 200 / rok 2008
Liczba zarejestrowanych motocykli: 900.000 w roku 2008
Czyli jedna śmierć przypada na 4500 pojazdów: 200 / 900.000 = 1 / 4500
Liczba zabitych ogółem w wypadkach drogowych: 5000 / rok 2008
Liczba zarejestrowanych wszystkich pojazdów: 14.600.000 w roku 2008
Czyli jedna śmierć przypada na 2900 pojazdów: 5000 / 14.600.000 = 1 / 2900
Nawet jeśli z zabitych usuniemy zabitych pieszych, bo założymy, że w wypadkach motocyklowych zawsze ginie kierowca motocykla, co nie jest do końca prawdą (nawet w ostatnie Święta obiegł całą Polskę materiał, że moto wjechało w procesję i kogoś zabiło), to dopiero wtedy te dwa wskaźniki się zrównają.
Liczba zabitych ogółem w wypadkach drogowych – piesi: 3000 / rok 2008
Liczba zarejestrowanych wszystkich pojazdów: 14.600.000 w roku 2008
Czyli jedna śmierć przypada na 4800 pojazdów: 3000 / 14.600.000 = 1 / 4800
Nie chcę wybielać piratów, ale wolałbym jakby policja sfinansowała kampanię nawołującą do poprawy bezpieczeństwa na drogach poprzez budowę lepszych dróg. Co roku statystyki są niezmienne i najwięcej zabitych jest z powodu niedostosowania prędkości do warunków drogowych. Fajny termin. Sugeruje, że najwięcej wypadków jest przez piratów drogowych. Ale to jest pół prawdy. Bo jeśli będziesz jechał 90km/h zgodnie z ograniczeniami, a na drodze będą dziury, przez które trochę zboczysz z toru swojej jazdy, przez co zderzysz się czołowo z nadjeżdżającym TIR-em, to zostanie to właśnie zakwalifikowane jako niedostosowanie prędkości do warunków drogowych. A powiedzmy sobie szczerze. Jakość większości krajówek jest w takim stanie, ma takie natężenie ruchu, że każda prędkość jest niebezpieczna. Ale winni są kierowcy… Nie wiemy czy za naszego życia doczekamy się porządnej sieci autostrad. To przecież dlatego w Niemczech jest znacznie mniej zabitych niż w Polsce.
Jeżdżę na motocyklu czwarty sezon. Jeżdżę po mieście, jeżdżę w trasach po Polsce, po Europie. Jeszcze 5 lat temu miałem podobne do twórców tej kampanii wyobrażenie o motocyklistach. Wtedy poznałem zainteresowania moich kilku znajomych. Okazało się, że nie jeżdżą na ścigaczach 200km/h na jednym kole za ciągłą linią i po przejściach dla pieszych. Za to opowiedzieli jak byli w Chorwacji i Hiszpanii.
Następnego roku zrobiłem prawko i kupiłem moją pierwszą maszynę. Małego chopperka. Następnego roku chopperka zmieniłem na turystyka. Jeżdżę nim do dziś. W motocyklach nie kręci mnie szybkość, ani adrenalina, której przy rozsądnej jeździe nie ma za wiele. To co mnie kręci, to kontakt z powietrzem, wiatrem, zapachem. To, że każdy zakręt wymaga skupienia, jazda przewidywania. A poza tym w jeździe po mieście nie stoję w korkach
Nie wiem czy wiesz, ale policjanci też jeżdżą na motocyklach, nie tylko służbowo. Mają nawet swój Klub Motocyklowy. Nazywa się Blue Knights – Motocyklowy Klub Stróżów Prawa. Przy okazji pozdrawiam chłopaków z Moto-Gum – sponsorów Klubu. To oni zarazili mnie pasją do motocykli.
Czy będę warzywem albo mordercą? Mam nadzieję, że nie. Mam nadzieję, że nie nikt mnie nie będzie tak postrzegał. Jak i wielu innych jeżdżących rozsądnie na moto.
Nie mniej, żeby tak całkowicie nie krytykować tej kampanii, to przesłanie o wolniejszą jazdę ma sens i kilka kreacji jest naprawdę fajnych, na przykład ta, którą umieściłem z lewej strony. Zobacz strony kampanii.
Do zobaczenie na szlaku
Pozdrawiam. Tomek.






Kwiecień 27th, 2009 o godzinie 23:52
Jestem mniej doświadczony od Ciebie, bo jeżdżę dopiero trzeci sezon, ale odkąd przesiadłem się na motocykl, zdecydowanie zmieniła mi się perspektywa, z jaką patrzę na ruch uliczny.
Ktoś może próbować zarzucić mi, że jestem teraz stronniczy, ale powiem tylko o jednej rzeczy: kierowcy samochodów sygnalizują manewr zmiany pasa lub zakręt praktycznie w momencie, gdy motocyklista widzi skręcające się koło lub zmieniający położenie cały pojazd.
Kierowcy samochodów zwykle nie mają zupełnie wyobraźni i nie zdają sobie sprawy, że naprawdę ostre hamowanie dla motocyklisty to igranie ze śmiercią, bo trudno jest na jednośladzie utrzymać pion z równą skutecznością jak w samochodzie, w którym można wcisnąć hamulce do granic bólu.
Wciskanie się samochodów przed jednoślady i hamowanie to naprawdę ekstremalne przeżycie dla motocyklisty. Pamiętajcie kierowcy – jeśli jednoślad nie wjechał wam wtedy w bagażnik oznacza, że jechał za Wami naprawdę doświadczony kierowca.
Szanujcie nas, a wtedy zarówno więcej nas będzie żyło, jak i wy mniej będziecie mieli wizyt u blacharza.
Wiem, że na motocyklach jeździ wielu idiotów, ale oni są tylko marginesem – znakomita większość motocyklistów to ludzie, którzy kochają życie jak każdy z nas.
Pozdrawiam
Maj 2nd, 2009 o godzinie 21:22
Oj a co ja miałam w pracy przez tą akcje policji Idzie wiosna,.. warzywa,Jestem jedyna osobą i jedyna kobieta w pracy która zaraziła sie motorem, w pracy musiałam tłumaczyc wszystkim że nei kazdy motocyklista to dawca itd itd,ale wiecie gdy jeżdze autem to faktycznie kierowcy sami stwarzają zagrożenie i dla motocyklistów i dla innych samochowych kierowców,właczaja migacz jak juz skrecają albo go nie właczaja:(
pozdrawiam M
Maj 5th, 2009 o godzinie 20:26
Z tymi migaczami to jakaś plaga…
Lipiec 9th, 2009 o godzinie 18:33
Z kierunkowskazami, to plaga – fakt! Problem polega na tym, że kierowcy samochodów włączają je czasem lub późno, natomiast motocykliści nigdy! Przynajmniej ja takiego nie spotkałem. Poza tym wpychają się na siłę, wyprzedzają z prawej, lawirują pomiędzy samochodami, by podjechać na światłach…szkoda słów!
Sierpień 6th, 2009 o godzinie 10:08
Akcja wykorzystuje pewne stereotypy zakorzenione w naszej świadomości. Motocykliści nie są przecież w żaden sposób gorsi od kierowców samochodowych. Jednak z punktu widzenia bezpieczeństwa na drodze, ich zachowanie i częsty brak przewidywania pewnych sytuacji nie rzadko kończy się tragedią. Swoją drogą co to za przyjemność jechać motorem 70km/h. Kwestia mocno dyskusyjna, ale dla mnie bezpieczeństwo jest najważniejsze.
Sierpień 16th, 2009 o godzinie 20:55
Uważam, że mitem jest, że tylko szybka jazda sprawia przyjemność. Przy aucie to jeszcze mogę to zrozumieć, bo w typowym nowoczesnym aucie jestem tak odizolowany od otoczenia, że faktycznie wieje nudą. Ale na moto… Nawet jazda 70km/h dostarcza masy bodźców, czy to wizualnych, czuciowych, zapachowych. Ja tam lubię… Tylko trzeba zwracać uwagę na otoczenie

Poza tym mimo, że przejechałem już na moto ponad 40tyś, 4 sezony, to nadal widzę, że mam dużo do nauki np. w pokonywaniu zakrętów. Żeby tak przejechać zakręt, żeby wszystko było zgodnie ze sztuką. Pochylenie, tor jazdy, obserwacja drogi, szybkość. Dlatego na każdym zakręcie mam co robić, nawet przy 70km/h
Jak kogoś kręci szybkość, to najlepiej jechać na tor. Wprawdzie jest tylko jeden w Polsce – to Poznań, ale dla motocyklisty 300km w tę czy w tę, to przecież nie gra roli
Sierpień 16th, 2009 o godzinie 20:57
A jeśli chodzi o migacze, to uważam, że nie powinno być “świętych krów”. Zarówno auta jak i moto są do tego zobowiązani. Poza tym to służy bezpieczeństwu.
Sierpień 17th, 2009 o godzinie 10:11
chyba jest jeszcze jakiś tor pod kielcami, chyba niedawno koło niego przejeżdżałem…:)
Sierpień 17th, 2009 o godzinie 17:50
Sam tam ćwiczyłem autem jazdę po śniegu i lodzie w Szkole Jazdy Subaru.
Ale na Torze Poznań są ogólnodostępne treningi motocyklowe. Jak chcesz to jedziesz. Nie słyszałem, żeby tak było w innych miejscach.
Kwiecień 1st, 2010 o godzinie 15:09
Dlaczego samochód jest lepszy od motoru? Zobacz:
http://www.motofreak.eu/2010/04/20-powodow-z-ktorych-samochod-jest.html