Opony całoroczne – dobry czy zgniły kompromis?
opony do auta Maj 31st, 2009Ostatnio internet obiegł news pod tytułem “Eksperci: Opony całoroczne są niebezpieczne!”. Informacje tą można znaleźć właściwie we wszystkich miejscach związanych z motoryzacją. Muszę przyznać, że trochę zmierziło mnie tak stanowcze stwierdzenie jeszcze za nim wczytałem się w artykuły. Nie można jednak oceniać wiadomości tylko po tytule. Zobaczmy w takim razie jak to jest z oponami całorocznymi.
A więc zacznijmy od początku. Całe zamieszanie wzięło się stąd, że Automobilklub Touring Club Suisse ze Szwajcarii postanowił przeprowadzić test opon całorocznych, zimowych oraz letnich by sprawdzić ich osiągi. Porównał wyniki całorocznych i letnich oraz całorocznych i zimowych. No i opublikował te dane triumfalnie ogłaszając, że opony całoroczne są niebezpieczne i droższe. Zobaczmy w skrócie te wyniki.
- Opony letnie kontra całoroczne w warunkach letnich. Na całorocznych auto jadące 100km/h potrzebowało na zatrzymanie się 14 metrów więcej. W dodatku kiedy auto na letnich już stało, to auto na całorocznych jechało jeszcze 52km/h.
- Opony zimowe kontra całoroczne w warunkach ośnieżonych. Na całorocznych auto jadące 40km/h potrzebowało na zatrzymanie się 13 metrów więcej. W dodatku kiedy auto na zimowych już stało, to auto na całorocznych jechało jeszcze 13km/h.
- Opony całoroczne powodują większe spalanie o 5% oraz ich przebiegi są krótsze o 10-15%. To powoduje wniosek, że opony te są faktycznie droższe w eksploatacji niż komplet (zima+lato) sezonowych odpowiedników.
No cóż. Jakich wyników można było się spodziewać? Jeśli jesteś kibicem Formuły 1, to wiesz, że tam mają jeszcze więcej rodzajów opon. Są to dwa rodzaje opon na suchy tor i kilka rodzajów opon na mokry tor. Czy robią to z czystej fantazji? Nie. Po prostu każdy rodzaj w danych warunkach jest lepszy niż inne rodzaje. Gdyby porównać je z oponami całorocznymi, to dopiero byłyby różnice
Dlatego nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie udowadniał, że opony całoroczne mają najlepsze parametry latem, czy zimą. Ale czy zawsze kupujemy rzeczy o najlepszych parametrach? Czy masz auto o najlepszych parametrach? Pewnie nie. Pewnie wybrałeś jakiś kompromis. Kupiłeś auto najlepsze dla Ciebie biorąc pod uwagę różne przesłanki – nie tylko parametry.
Drugim argumentem były koszty. Tylko, że te koszty zostały wyliczone przy jakiś założeniach, a dokładniej jakiś przyjętych przebiegach rocznych. Zapewne powyżej jakiejś wartości, może 10tyś rocznie, faktycznie kupno opon całorocznych wychodzi drożej. Więcej spalisz paliwa, szybciej się zużyją. Ale jeśli jeździsz mniej? Może się okazać, że nawet całoroczne wyrzucisz dopiero jak będą zbyt stare a nie bieżnik się zetrze.
Dlatego tak się zmierziłem na tytuł nie pozostawiający wątpliwości, że opony całoroczne kupują tylko wariaci…
Wszystko zależy od wykorzystania. Jeśli Twoje auto jest ekonomicznym wyborem, mało jeździsz, w warunkach raczej dobrych, nie wyjeżdżasz na dalsze trasy – ograniczasz się do jazdy po mieście, jeździsz nie za szybko i z wyprzedzeniem zwalniasz… Ja bym rozważył opony całoroczne.
Ważnym tutaj elementem są małe przebiegi albo perspektywa sprzedaży auta. Ponieważ jeśli opony wymieniasz z powodu zużytego bieżnika, to nie zaoszczędzisz na całorocznych. Zobacz przykładową kalkulację. Wybrałem do niej najtańsze opony w rozmiarze 165/70R14.
DĘBICA NAVIGATOR2 165/70R14 81T TL – 136,21 zł
BARUM BRILLANTIS 165/70R14 81T TL – 135,95 zł
BARUM POLARIS 2 165/70R14 81T TL – 130,66 zł
Jak widać koszt każdej opony jest praktycznie taki sam. Dlatego wydatek na komplet opon i zimowych mimo, że kwotowe jest dwukrotnie wyższy, to wychodzi na to samo. Pamiętaj przecież, że dwa komplety starczą na dwa razy więcej kilometrów. To tak jakbyś kupił dwa komplety całorocznych. A ponieważ trochę rocznie jeździsz, więc może też odczujesz to co napisali eksperci z TCS, czyli mniejsze spalanie oraz dłuższy przebieg. Dłuższy przebieg, czyli komplet opon zimowych + letnich starczy na dłużej niż dwa komplety opon całorocznych.
Aczkolwiek trzeba jeszcze dodać koszt wymiany opon zimowych na letnie i odwrotnie. Jedna taka wymiana, to 70zł, a w ciągu 4 lat (tak szacuję żywotność opon), to 140*4 = 560zł. Odejmijmy od tego koszt wyważenia kół, co powinno się robić raz na rok (jak zmieniasz opony, to przy okazji warsztat Ci wyważa koła). 560zł – 40*4 = 400zł. Czy to pokryje niższe spalanie i krótsza żywotność? I znów: Zależy ile jeździsz…
Podsumowując. Moje obruszenie na taki stanowczy tytuł uważam za słuszne. Mimo, że w większości przypadków lepszym wyborem są opony sezonowe, to są sytuacje, że wybór opon całorocznych jest uzasadniony.
Pozdrawiam. Tomek





Styczeń 21st, 2010 o godzinie 20:36
Oto mój przypadek (na pewno beznadziejny dla fanów 4 kółek ale nie dla mnie). Kupiłam nowy samochód średniej klasy (ma jeździć i nic poza tym) nie interesują mnie felgi, opony i nic poza podstawami sprawami (ma jeździć). Zeszła zimę przejeździłam bez problemu żadnego, w tę pada śnieg i to dużo więc na moje narzekania że ciężko, mi z zaspy wyjechać sprawdzono mi opony. I uwaga – opony są letnie. Mogę więc powiedzieć jako osoba, która nie ma żadnego poglądu co do opon (letnie czy zimowe czy całoroczne), iż poza tym przypadkiem kiedy z koleiny śnieżnej nie mogłam wyjechać ( ale ci na zimowych tez nie mogli) jeździło mi się normalnie!!! Trochę wolniej bo góra 60, jak było biało to 40 ale wszyscy tak jeździli. Zarzucało tych przede mną i za mną a mnie prawie wcale bo jeżdżę ostrożnie i z wyczuciem gazu używam w taką pogodę. Fakt że jeżdżę po mieście (ale rano śniegu było po kostki na głównych drogach też). Mogę więc powiedzieć, że i na letnich nic się strasznego nie dzieje. To tylko tyle przypadkiem weszłam a tę stronę bo szukam opon w i widzę ten spór więc się wypowiedziałam. Moje przemyślenia sa takie że to jednak sprawa marketingu i lobby oponiarskiego i właścicieli warsztatów. na miasto naprawdę wystarcza nawet letnie opony a co dopiero całoroczne:) A zimą trzeba być ostrożnym i tyle w kwestii bezpieczeństwa która to tak szafują firmy od opon ( jak by ich obchodziło coś poza zyskiem) na lodzie żadna opona nie pomoże jak jedziesz za szybko.
Październik 21st, 2010 o godzinie 18:32
Podobaja mi sie wywody kolegi Tomka.Wybór rodzaju opon należy do użytkownika i całe gadanie producentów i “fachowców” o konieczności zmieniania opon to w większosci potrzeby marketingu.Nic nie uratuje wariata kierowcy a kolejne zabezpieczenie tylko go utrwalają w przekonaniu że na drodze nie trzeba myśleć ,mieć wyobraźnie itd.Po co myśleć jak mam zimówki ,8 poduszek ,eps,ars,abs,fbi,po i pis w aucie ?Takich bandytów na ulicach mamy pełno i ich trzeba właśnie puszczać na ulice między ciężarówki maluchem na łysych oponach aby nabrali rozumu.
Styczeń 9th, 2011 o godzinie 18:13
Jestem doświadczonym kierowcą (przejechałem ponad mln km) i do swojej terenówki kupuję opony całoroczne. Trzeba faktycznie uważać w zimie i uważać w lecie (zwłaszcza po deszczu), ale na małe przebiegi ma to sens. Na codzień używam małej osobówki (do miasta) i w tym samochodziku nie wyobrażam sobie jazdy bez opon sezonowych. Toż to samobójstwo!
Marzec 19th, 2011 o godzinie 15:28
A co byście powiedzieli na zakup opon zimowych na cały sezon, pod warunkiem wykonywania nie duzych rocznych przebiegów? Przy przebiegach rzędu 5 tys. km powinny wystarczyć na kilka dobrych lat ( po mieście jeżdżę małym VW). W zimie przyczepność prawidłowa, a w lecie też nie gorsza choć okupiona większym zużyciem. Przy całorocznych z przyczepnością nie najlepiej (latem i mokro), a w zimie też nie rewelacja. Może to jednak jest pomysł?
Kwiecień 3rd, 2011 o godzinie 21:11
Przejechałem na Navigatorach całą zimną jaki wynik? Zachowywały się idealnie jak zimówki. Po śniegu szły idealnie, nigdy się nie zakopałem ani nic. Przy moim rocznym przebiegu 5-6tys opony idealnie dla mnie, więc zapewne pojeżdżę na nich długo pewnie 4-5lat. Dla mnie kupowanie dwóch par gum to pomyłka i wrzucenie pieniędzy w błoto. A opona zachowuje się jak opona czyli spełnia wszystkie swoje zadania również w sezonie letnim.
Lipiec 14th, 2011 o godzinie 08:40
Odnośnie stosowania zimówek cały rok – Opona zimowa z racji choćby mieszanki nie nadaje się do eksploatacji latem w upałach. Po jednym lecie – nawet przy przebiegu 5tys po prostu zjechany zostanie bieżnik i z pewnością nie jest to ekonomiczne rozwiązanie.. Każde hamowanie to zostawianie gumy na asfalcie… Ponadto własności jezdne byłyby koszmarne – miękko, ślisko i niepewnie…
.
Dodatkowo – na suchej nawierzchni zimowe opony ze względu na rzeźbę bieżnika generują zdecydowanie większy poziom hałasu niż letnie. Więc nie do końca o to chyba chodzi. Lepiej w takiej sytuacji (niskie przebiegi, poruszanie się po terenie miejskim) wybrać całoroczne gdzie mieszanka i rzeźba bieżnika są bardziej uniwersalne.
Pozdrawiam
—
A co byście powiedzieli na zakup opon zimowych na cały sezon, pod warunkiem wykonywania nie duzych rocznych przebiegów? Przy przebiegach rzędu 5 tys. km powinny wystarczyć na kilka dobrych lat ( po mieście jeżdżę małym VW). W zimie przyczepność prawidłowa, a w lecie też nie gorsza choć okupiona większym zużyciem. Przy całorocznych z przyczepnością nie najlepiej (latem i mokro), a w zimie też nie rewelacja. Może to jednak jest pomysł?
Lipiec 29th, 2011 o godzinie 10:03
Chciałem dodać do wywodu Tomka pewną uwagę. Zużycie paliwa na oponach letnich jest statystycznie najmniejsze, na zimowych największe, a na całorocznych średnie. Zatem jeśli ktoś przejeżdża tyle samo kilometrów na letnich i zimowych to zużycie paliwa będzie podobne do jeżdżącego cały rok na wielosezonowych, a czy zużycie opon całorocznych jest większe i o ile od zimowych? Ja nie słyszałem o czymś takim, wydaje mi się, że jeśli już to jest odwrotnie.
W tym układzie nawet ilość przejeżdżanych kilometrów nie ma znaczenia.
Zauważcie, że o oponach całorocznych mówi się źle w porównaniu do opon letnich. A o korzystnym dla nich porównaniu do opon zimowych cisza.
Wniosek: warto mieć opony letnie i zimowe, gdy ktoś jeździ latem sporo więcej niż zimą ( no i dodatkowo przejeżdża te minimum 10, może nawet kilkanaście tysięcy km rocznie )- czynnik ekonomiczny, a także ze względów bezpieczeństwa – gdy ktoś jeździ szybko, sportowo, czy też w trudnych warunkach.
p.s. mozna tę wypowiedź cytować
Sierpień 25th, 2011 o godzinie 12:03
Po 5 latach musiałem wyrzucić ze swojej Fabi opony letnie Barum bo były łyse, pozostały mi Daytony zimowe też 5 letnie, jeździłem na nich dwa lata przez cały sezon (przebieg około 7000 rocznie). Samochód sprzedałem z tymi zimówkami z przebiegiem 80 tyś. Jeździło mi się lepiej ( moje subiektywne odczucie) niż na letnich Barumkach (uważam że straszny syf) w które był fabrycznie wyposażony samochód. Co do hałasu to cytuję ze stronki http://www.auto-swiat.pl/1-na-kazda-okazje-test-opon-calorocznych-w-rozmiarze-19565-r-15 „Hałaśliwość zewnętrzna – Miękkie opony zimowe toczą się z reguły ciszej od twardych letnich. O dziwo, kilka gum całorocznych wypadło w tej konkurencji nadspodziewanie dobrze – lepiej nawet od typowych „zimówek”.” Tak więc reasumując powielasz stereotypy. Moje doświadczenie nie musi być regułą jednak uważam że wiele zależy od porównywanych opon (dobre – złe), a przede wszystkim od tego gdzie, jak, i czym się jeździ. Osobiście noszę się z zamiarem zakupu dobrych opon całorocznych. Dodam że jeżdżę w 95% po miejskich w większości ośnieżonych drogach, ze śniegiem spotykam się może 2-4 razy w roku jak rano jadę do pracy. Jeśli chodzi o ekonomię to przytoczę moje kalkulacje. Roczny przebieg 7000 x 5 lat max będę miał obecny samochód (citroen C4) = 35000 km
4x Goodyear całoroczne = 1520 zł (jedne z najdroższych) + wyważenie myślę że jak nie będzie jakiegoś wypadku to w razie poluzowania ciężarka przyjmuję że będę musiał to wykonać raz dla każdej opony, pomijając założenie i wyważenie nowych, 60 zł razem 1580 zł
4x zimowe około = 1300 zł
4x letnie około = 1000 zł
przekładka opon = 5 lat x 80=400
razem 2700 zł
Prosty rachunek, zostaje mi w kieszeni 1120 zł.
Październik 8th, 2011 o godzinie 13:48
Witam.Przeczytałem opinie,ponieważ jestem zainteresowany zakupem opon wielosezonowych.Od sześciu lat jeżdżę zmieniając opony.Dawniej używałem wielosezonowych i nie było problemu.Oczywiście zawsze trzeba myśleć na drodze.Po tym okresie użytkowania opon zimowych mogę stwierdzić,że nie ma opon,które zastąpią zdrowy rozsądek.Na zimowej oponie przy oblodzonej nawierzchni samochód nie stanie w miejscu.Dobranie prędkości do panujących warunków na drodze jest uzasadnione .opony, takie czy inne nam w tym nie pomogą.A biorąc pod uwagę koszty wymiany i przechowywania w firmie oponiarskiej-200 zł w roku to po sześciu latach jest 1200 zł.dodatkowo.Ponoć wielosezonowe szybciej się zużywają?To nawet jeżeli,po 4-5 latach kupię drugi komplet to zaoszczędzę jakąś sumę.
Pozdrawiam.
Październik 9th, 2011 o godzinie 17:18
Pragnę zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt: ekologię. W wątkach powyżej często przewija się kwestia ekonomii użytkowania samochodu pod postacią zarówno rozważania wyboru opon całorocznych lub sezonowych, jak i wpływu takiej decyzji na zużycie paliwa. Ponieważ raczej każdy z nas ma inny, swój własny styl jazdy (ba! – być może inny w zależności od tego, którym ze swoich samochodów aktualnie się porusza) – kierowanie się nie swoimi doświadczeniami w kwestii wpływu rodzaju ogumienia na zużycie paliwa chyba nie ma większego sensu. Proszę pamiętać, że w materiałach marketingowych podawane są parametry osiągnięte przez dany typ opon w warunkach testowych. Nijak się one mają tak do polskich realiów drogowych, jak i do indywidualnego stylu jazdy. Jaśniej – jeżeli staramy się jeździć oszczędnie – automatycznie oszczędzamy opony. I tutaj jest miejsce na ekologię – starając się jak najmniej patroszyć własny portfel z kasy przy dystrybutorze jednocześnie możemy tym samym robić dobrze naturze. Wydaje mi się, że zasady ekonomicznej jazdy są na tyle znane, że nie powinny być przedmiotem kolejnego sporu (nie mam na myśli “jazdy o kropelce”). To, czy ktoś woli opony wielosezonowe, czy wręcz przeciwnie nie ma w tym ujęciu – poza osobistym, czyli subiektywnie lepszym samopoczuciem lub wrażeniem większego bezpieczeństwa kierowcy – najmniejszego znaczenia. Współcześnie produkowane ogumienie wielosezonowe to również owoc nowoczesnych technologii (a propos’ – polecam wygooglować info, jak procentowo wygląda rynkowa sprzedaż takowych w USA). Czy rozsądne jest bezkrytycznie ufać na słowo (reklamowe zresztą) producentom opon, że opona zimowa x zachowuje przyczepność do prędkości 160 km/h, albo letnia y nie ulega aquaplaningowi do 140? Kto jest gotów sprawdzić to na własnej skórze w warunkach drogowych? Generalnie rzecz ujmując – kupujemy coraz lepsze, nowocześniejsze i szybsze auta ale wciąż na Ziemi obowiązują newtonowskie prawa fizyki, zatem nie róbmy z siebie żywego substytutu gumowych manekinów testowych. Jak już mamy te swoje wymarzone nowoczesne cztery kółka – nie zapominajmy, że to człowiek, kierowca jest w nich ogniwem najsłabszym. Wybór opcji ogumienia i owszem – może wpływać tak na bezpieczeństwo, jak i na ekonomię użytkowania auta. Jednak nie jest czynnik decydujący.
Listopad 4th, 2011 o godzinie 13:28
Długo, nawet bardzo długo, zastanawiałem się nad wyborem opony całorocznej i zaryzykowałem i nie żałuje, opona spełnia moje oczekiwania, jest świetna, prowadzi się bardzo przyjemnie, jest w miarę cicha choć w upalne dni jak temp. przywaliła ostro to opony zaczęły dość mocno szumieć ale tak do 30C otoczenia jest ok w zimę sprawdza się wg. mojej opinii bardzo dobrze, fakt że 90% jazdy odbywam w mieście gdzie drogi są odśnieżone, ale próby we wsi na zasypanych śniegiem uliczkach i oblodzonych odcinkach mile mnie zaskoczyły pewnością prowadzenia i np. wyjechania bezproblemowego z mniejszych zasp. Na górkach wyślizganych przez dzieciaki opona także daje radę. Opona po przejechaniu juz ponad 30.000 wykazuje śladowe znaki zużycia bieżnika, więc jej trwałość oceniam bardzo dobrze. Wulkanizator wyśmiał mnie gdy przyjechałem do niego po zakupie aby wyważyć koła, stwierdził że całoroczne są do bani, ale oczywiście nie słucham kogoś kto mówi to w imieniu swojego interesu. W końcu będę wymieniał opony za jakieś 3 może 5 lat, więc przez ten okres nie będę dawał zarobić wulkanizatorowi 2 x do roku na wymianie kół i ich wyważeniu, jak to robiłem wcześniej. Oponę polecam i śmiem twierdzić że wybór całorocznych jest nie tylko bardziej opłacalny ale także komfortowy a dla tych co robią 20.000 rocznie i nie szaleją po drogach, jest jak najbardziej słusznym wyborem.