Motocyklem na Ukrainę i Mołdawię – cz.5 podsumowanie

Czy jest bezpiecznie?

„Jedziesz na Ukrainę?  Nie boisz się?” Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale od jakiegoś czasu jest powszechne przekonanie, że wszędzie oprócz Polski jest niebezpiecznie :-/. Stereotypy są takie, że Ukraina, to przecież Bandera. Wszyscy Ukraińcy marzą, żeby zaciukać Polaka za jakieś złe rzeczy z czasów UPA i Wołynia. Nie wiem czemu staliśmy się takim ksenofobicznym narodem.

Więc zawsze powtarzam to samo. Ludzie są wszędzie tacy sami. Większość jest dobra, a oberwać można również w Warszawie. Ukraińcy mentalnością są podobni do nas. A do tego bardzo życzliwi. Np. jak podróżujesz po Polsce na moto, to generalnie przejeżdżasz między autami, jedni Ci zrobią dodatkowe miejsce, inni nie. Generalnie jest OK. Nie spotykam się z wrogością. Ukraińcy to przebijają. Na granicy ominąłem wszystkie auta, dojechałem do miejsca odpraw. Zrobiło się wąsko, dwa sznury aut. Ustawiłem się już w kolejce. Przede mną z 5 aut. Grzecznie poczekam już tutaj z autami. Ale Ukraińcy przede mną zaczęli mi pokazywać, że mam jechać. Że mam wjechać między auta i koniecznie ustawić się na samym początku. W Tarnopolu zapytałem się jak mam dojść do parku, to nie chciał mi pokazać drogi tylko mnie tam zaprowadził. Tak to u nich wygląda. To wszystko byli przypadkowi ludzie. Spacerowałem też po Lwowie i Odessie bocznymi uliczkami już po zmierzchu. W żadnym momencie nie czułem ani nie widziałem zagrożenia.

Zabezpieczenia przed kradzieżą?

Wziąłęm linkę do przypinania. Linka motocyklowa jest trochę potężniejsza niż te rowerowe. Ale i tak nie użyłem. Moto samo w sobie ma blokadę kierownicy i alarm. Do tego we Lwowie zaparkowałem na głównej ulicy z latarniami i w ogóle. W Kiszyniowie dali mi garaż do dyspozycji. W Odessie przed hotelem podobno pod okiem kamer i ochrony hotelu. W Tarnopolu na parkingu hotelowym ze szlabanem.

Czy lepiej jechać samemu czy w więcej osób?

Zawsze lepiej jechać przynajmniej w dwa pojazdy. Jak się coś stanie, to drugi może poszukać sklepu, warsztatu, stacji, lekarza. Miałem na Ukrainę jechać w dwie osoby na dwóch motocyklach. Niestety koledze wypadło coś w pracy. Zastanawiałem się czy jechać samemu. Oceniłem ryzyko: motocykl serwisowany, w dobrym stanie. Bezpieczeństwo: bazując na wcześniejszych czterech wyjazdach w takie rejony jak Serbia, Bośnia, Kosowo czy Albania uznałem, że nic złego nie powinno spotkać jeśli nie trafi wyjątkowy pech. Dodatkowo utwierdziły mnie w przekonaniu opinie do hoteli na booking.com we Lwowie i Odessie. Sporo osób było oznaczonych jako podróżujących samodzielnie.

Jak się dogadać?

Na zachód od Lwowa generalnie można po Polsku. Myślałem na początku, że to kwestia, że tam jeżdżą do Polski, ale nie. Ostatnią konwersację przeprowadziłem z panem z piwem przed spożywczym na temat parametrów mojego motocykla. Nie wyglądał jakby jeździł do Polski do pracy, choć pozory mylą. Więc to może jest kwestia, że podobnie jak na zachodzie Polski, np. Poznań, Gorzów są naleciałości niemieckie, tak i tutaj polskie. A może to jeszcze z czasów zmiany granic po II WŚ? W końcu to były polskie tereny… Dalej jest gorzej. Jak ktoś zna rosyjski, to dogada się w całej Ukrainie. Z angielskim, w punktach turystycznych zazwyczaj też się da. A poza tym łamaną „polszczyzną/ruszczyzną/migowszczyzną” 😉 zawsze coś się da. Gorzej w Mołdawi, bo tam brak podobieństw językowych a znajomość języków obcych prawie nie istnieje oprócz drogich punktów turystycznych.

Czy jest drogo?

Nie. Ukraina jest bardzo tania. Teraz już wiem jak się czują przedstawiciele bogatszego zachodu Europy, jak przyjeżdżają do Polski. Hotele z wyjątkiem Odessy kosztowały mnie mniej niż 100zł. Za dwie osoby pewnie byłoby tyle samo, bo to cena za pokój dwuosobowy. Piwo czy napój w budce na ulicy ze 3zł. Bak do pełna (12l.) + duża mineralna mniej niż 50zł.

Tankowanie

Stacji jest więcej niż u nas i są w grupach. Jak widzisz jedną, wiesz, że zaraz będą jeszcze 2 albo 3. Z międzynarodowych marek jest Shell (Lukoil w Mołdawi). Jest go sporo, więc na upartego da się tylko w nim tankować, choć byłaby to gimnastyka. Ja tankowałem oprócz Shella jeszcze w dwóch ich sieciówkach Ukrnafta i jakiejś drugiej. W Ukrnafta tankowałem nawet w małej lokalnej stacyjce zakładając, że para-państwowy koncern dba o jakość. Wszędzie akceptowali kartę. Używałem VISA. Ciekawostką jest, że zanim odblokują dystrybutor, najpierw trzeba zadeklarować czy do pełna czy za jaką kwotę.

Pozdrawiam

Tomek

Dodaj komentarz